23:31

Niedziela dla włosów #2 "brak czasu" + zimowa aura ;)

Przeurocza Samotnia przez moment wyszła zza mgły :)


 Witajcie!


W tym tygodniu nie zaszalałam z weekendową pielęgnacją. Miałami mieć leniwą niedzielę i już planowałam czego to nie nałożę na moje włosy, a wyszło nie leniwie lecz bardzo aktywnie! Wraz z koleżanką wybrałyśmy się na  Śnieżkę. Co prawda ze względu na warunki pogodowe na szczyt nie dotarłyśmy, ale o tym później ;)







Efekt z przodu nie był najgorszy ;)
Rano tuż przed wyjściem z domu naolejowałam delikatnie włosy olejem jojoba, a na to położyłam serum Garnier Goodbye Damage w celu ochrony włosów przed ocieraniem czapki i kaptura. Po nałożeniu zrobiłam dwa dobierane i na płasko upięłam je pod czapkę. Kiedy wróciłam było już dosyć późno, ale głowę musiałam umyć ze względu na poranne wyjście do pracy ;) Umyłam włosy szamponem BabyDream, a następnie nałożyłam na czas kąpieli kurację keratynową B.aap.Wprasowałam ją we włosy i po około 20 minutach spłukałam. Zawinęłam w ręcznik i położyłam się na łóżku po czym.... obudził mnie budzik. Było już rano ;) włosy odwinęły się z ręcznika i na szczęście wyschły, ale miałam na głowy potworny bałagan. Na domiar złego przeproteinowałam włosy tak, że z ich ujarzmieniem nie poradził sobie ani olej (w naprawdę sporych jak na świeżo umyte włosy ilościach) ani silikonowe serum w kilku kolejnych warstwach. Sytuację delikatnie uratował koczek-ślimaczek, ale i tak włosy wyglądają kiepsko ;) 






Gorzej było właśnie
z tyłu..... ;)
















 Pierwszy raz zdarzyło mi się przeproteinować włosy tą kuracją keratynową. To pewnie dlatego, że ostatnio używałam dość sporo protein i po prostu przedobrzyłam. Bo ona sama jest przegenialna! Na pewno poświęcę jej osobny post już wkrótce :)



A teraz kilka zdjęć z mojego wczorajszego 'spaceru' ;)

Na początku najlepiej wychodziło mi siedzenie na kamieniu i robienie głupich min do aparatu :D tzw. 'głupawka' :D


















A później widoczność stała się bardzo ograniczona... ehh. Tam jest tak pięknie, a mi nie było dane zobaczyć tego w zimowych warunkach :(









Doszłyśmy do Strzechy Akademickiej. Tam zastanawiałyśmy się czy warto pchać się dalej. Warunki były na prawdę paskudne. Mgła, bardzo silny wiatr i śnieg/marznący deszcz padający prosto w twarz... Poszłyśmy jeszcze kawałek wyżej, ale w końcu postanowiłyśmy zawrócić. W górach jedną z najważniejszych rzeczy jest rozsądek. Nie chciałyśmy stać się tematem do gadania o kolejnych nieodpowiedzialnych turystach ;) A przede wszystkim zadbałyśmy o własne bezpieczeństwo. Mimo wszystko był to bardzo udany wyjazd. Już wiem, że góry zimą nie są dla mnie. Nie odczuwałam wczoraj takiej przyjemności z wędrówki jak latem. Było fajnie, ale zbyt męcząco. Także byle do maja ;)

A jak tam Wasza niedziela? Spędziłyście ją aktywnie jak ja czy raczej był to dla Was dzień odpoczynku i miałyście czas dopieścić swoje kłaczki? :)


Pozdrowionka,
Klaudia

2 komentarze:

Joanna M. pisze...

Faktycznie bałagan, ale na zdjęciach wygląda ładnie :) Piękne zdjęcia :)

Klaudia pisze...

Dzięki ;) Musze im teraz zapewnić duuużo emolientów i będzie ok :) A Karkonosze polecam (jeśli nie widziałaś) zobaczyć na własne oczy, bo żadne zdjęcia nie oddadzą pełnej magii gór :)

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie tego postu :) Będzie mi bardzo miło jeśli wyrazisz to również w komentarzu :) Jeśli obserwujesz mojego bloga poinformuj mnie o tym, gdyż chętnie do Ciebie zajrzę i jeżeli mi się spodoba to chciałabym się odwdzięczyć ;) Pozdrawiam!

Copyright © 2014 by Klaudia , Blogger