21:16

Siemie lniane, jako mój sposób na głębokie nawilżenie włosów + DIY

Witajcie!

Źródło: http://www.ocean-urody.pl
Obiecałam Wam ostatnio, że w najbliższym czasie pojawi się post dotyczący doskonałego wpływu siemienia lnianego na nasze włosy. Nie odkryłam tu absolutnie niczego nowego, co nie zostałoby już gdzieś napisane czy przetestowane, ale jestem kolejnym potwierdzeniem, że ono na prawdę działa!


Jako posiadaczka raczej suchych włosów muszę dostarczać im bardzo duże ilości wszelkiej maści humekantów. Ostatnio moim 'must have' jest żel z siemienia lnianego. Dodaję go do masek, odżywek, do mieszam z olejem i/lub miodem i nakładam przed myciem albo też nakładam go pod olej. Robię też płukanki z żelem lnianym w roli głównej. I muszę przyznać - działa cuda. Pięknie nawilża, nabłyszcza i wygładza kosmyki włosów. 





Źródło: w-spodnicy.ofeminin.pl
Przypomniałam sobie o tym naturalnym cudzie przy okazji zapisania się do akcji płukankowej u Marty (informacja po kliknięciu w banerek po prawej stronie). Ostatnio eksperymentowałam z rozjaśnianiem i farbowaniem włosów przez co troszkę się przesuszyły (wcześniej mimo, iż z natury są suche udało mi się utrzymywać je w dobrym nawilżeniu poprzez odpowiednią pielęgnację). Z pomocą przyszło mi przypadkowe zauważenie w aptece opakowania z ziarenkami siemienia. Zaczęłam intensywnie i regularnie stosować żel lniany w różnych kombinacjach i przyznaję, że już widzę efekty. Jesienią, kiedy podobnie przesuszyłam włosy siemię przywróciło ich miękkość i blask w zaledwie dwa miesiące (myjąc głowę 2x/tydz. zastosowałam siemię około 15 razy). Później utrzymywałam efekt stosując je co jakiś czas. 

Obecnie przy każdym myciu stosuję maskę z siemieniem, a płukankę czy nałożenie żelu pod olej traktuję jako dodatek. 


Na jakiej zasadzie to działa?
Tzw. wśród Włosomaniaczek lniany 'glutek' ma za zadanie nawilżyć włosy i zatrzymać wodę (czyli zamknąć ją w najskuteczniejszy sposób) w ich wnętrzu. 


Czego potrzebujemy?
1. Baza - czyli dowolna odżywka lub maska bez silikonów. Najlepiej taka, która już wiecie, że się u Was sprawdza. 
2. Składniki nawilżające i zmiękczające - żel z siemienia lnianego (w roli głównej), ale dodać możemy też: żel/sok/koncentrat aloesowy, gliceryna, pantenol, kwas hialuronowy, miód, spirulina, mleczko pszczele czy lecytyna (która posłuży również jako emulgator jeśli będziemy chcieli nałożyć maskę po myciu - nie polecam posiadaczkom cienkich włosów). 
3. Odrobina emolientu - olej, którego użyjemy musi być koniecznie niewnikający, po to aby zatrzymał nawilżenie we wnętrzu włosa. Moje ulubione to: lniany, arganowy, macadamia, oliwa z oliwek, sezamowy, z pestek winogron i słonecznikowy.
4. Miseczka + łyżka, oraz czepek lub zwykła reklamówka foliowa + ręcznik lub wełniana czapka ;)


Przed zastosowaniem głęboko nawilżającej maski warto mocniej oczyścić włosy, np. szamponem z SLS. Przyznam, że ja robię to rzadko, ale moje włosy nie przepadają za zbyt częstym mocniejszym myciem. Jednak zawsze przed nałożeniem takiej maski, kiedy bardzo zależy mi na efekcie, myję włosy szamponem, nawet tym delikatnym, żeby choć troszkę lepiej oczyścić włosy, niż ma to miejsce po myciu odżywką. 
Zwykle trzymam maskę na włosach przynajmniej godzinę. Mówi się, że minimum to 20-30 minut, ale są dziewczyny, które trzymają maski nawet po kilka godzin. Są różne teorie na temat tego czy powinno się tak długo trzymać maskę na włosach, a przede wszystkim na skórze głowy czy nie. Myślę, że jest to sprawa bardzo indywidualna. Trzeba wypróbować jaki czas dla naszych włosów będzie najbardziej odpowiedni. Mi też zdarza się trzymać maskę nawet 2-3 h, ale ja wiem, że moje włosy i skalp to tolerują, a nawet bardzo to lubią ;)


Przykłady składów masek, które stosuję (przed myciem):

Opcja 1:
- 2 łyżki maski Kallos Banana
- 3 duże łyżki żelu lnianego
- 10 kropel koncentratu z aloesu z ZSK lub 5 ml soku z aloesu
- 2 łyżki oliwy z oliwek


Opcja 2:
- 2 łyżki maski Kallos Algae
- 3 duże łyżki żelu lnianego
- płaska łyżeczka spiruliny
- 2 łyżki oleju arganowego


Opcja 3:
- 2 łyżki maski Gloria
- 3 duże łyżki żelu lnianego
- łyżeczka gliceryny
- po kilka kropel kwasu hialuronowego, pantenolu i mleczka pszczelego
- 2 łyżki oleju z pestek winogron


Opcja 4:
- 2 łyżki maski Kallos Multivitamin
- 3 duże łyżki żelu lnianego
- 1-2 łyżki miodu
-  łyżki oleju sezamowego


Opcja 5:
- 2 łyżki odżywki Garnier AiK
- 3 duże łyżki żeli lnianego
- 2 łyżki oleju lnianego


Natomiast kiedy maski te stosuję po myciu dodaję tylko jedną łyżkę oleju, a do tego trochę lecytyny, żeby zemulgowała olej. Moje włosy ciężko obciążyć, dlatego olej w masce po myciu mi nie straszny, ale warto wziąć tę kwestię pod uwagę dodając składniki do swojej wersji maski ;)

Dodatkowo raz w tygodniu wykonuję płukankę lnianą, która składa się z:
- 1,5 l wody
- 1/3 szklanki żelu lnianego (czasem z odrobiną aloesu lub gliceryny)


Taką pielęgnację mam zamiar utrzymać na pewno do końca maja. Chyba, że moje włosy wcześniej zaprotestują i stwierdzą, że im wystarczy ;) Później będę stosowała siemię lniane 1x/tydzień, aby podtrzymać nawilżenie, które szczególnie latem na pewno się włosom przyda. 




A Wy stosujecie siemię lniane w pielęgnacji włosów? Czy macie swój ulubiony sposób na jego zastosowanie? Zauważacie jakieś efekty i jeśli tak to po jak długim czasie stosowania? 




Buźka,
Klaudia

27 komentarzy:

Pauli798 pisze...

Ciekawy post. :) Jakoś nigdy nie stosowałam tego cuda, sama nie wiem czemu... chyba czas to zmienić. :)

Patrycja Gryszko pisze...

O bardzo mi się przyda, bardzo wypadaja mi włosy, sa suche i łamliwe :(

Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

Klaudia pisze...

Polecam! Ja też byłam sceptycznie nastawiona, ale jak raz spróbowałam to przepadłam ;)

Klaudia pisze...

Zatem polecam spróbować :) na wypadajace włosy z naturalnych sposobów możesz też wcierać kozieradkę :)

Karolina Jastrząb pisze...

Bardzo przydany i inspirujący post. Mam więkość składników i czasami nie wiem co z nimi zrobić. A żel lniany żel moje włosy kochają, chętnie spróbuję tych mikstur :) Polecam tez oleje z nasion bawełny jest świetny. Obserwuje i pozdrawiam

Ewelina K pisze...

Ja kiedyś piłam siemię lniane;)

Zakręcona pisze...

Uwielbiam siemię lniane ;) dodaję je do jedzenia i do masek :)

Pani Blondynka pisze...

muszę w końcu wypróbować tego glutka... Jednak na razie nie wychodzi mi chociażby tuningowanie masek (włosy są nie wyjściowe :/) :( Jednak może z siemieniem lnianym byłoby inaczej...

Piszesz, że używasz Kallos algase... ostatnio mi się moj bananowy skończył i musiałam kupić nowego kallosa... i własnie zastanawiałam się nad algae i omega... Wybrałam omega i w sumie nie wiem czy dobrze xD
Jak u Ciebie się sprawuje algae?

Pani Blondynka pisze...

PS. dodaję do obserwowanych ;)

Karolina Bartoszek pisze...

uwielbiam siemię lniane. :))) super post.

Kathy Leonia pisze...

mi się nie chciałoby z tym glutkiem bawić:D

puderniczkam pisze...

Kiedyś używałam ale strasznie dużo z nim packania :-)

puderniczkam pisze...

Kiedyś używałam ale strasznie dużo z nim packania :-)

Miss Marli pisze...

Post bardzo trafiony, ponieważ włosy ostatnio wypadają mi na potęgę :( Wezmę sobie do serca Twoje rady :)

Inspiria A pisze...

Zaufam doświadczonej koleżance i na pewno spróbuję! Ostatnio używam Kallosa i maskę z Alterry na zmianę. Chciałabym jednak spróbować czegoś bardziej "domowego" :)

Micia a pisze...

Ja jem codziennie jedną dużą łyżkę siema lnianego bardzo pozytywnie wpływa na żołądek i perystaltykę jelit polecam spróbować również tobie :)

Dziecko We Mgle pisze...

Na mnie niestety len zewnętrznie niezbyt działa ;) Włosy z anim nie przepadają ani w formie maski, ani płukanki, ani żelu do loków ;)

Klaudia pisze...

Nie miałam nigdy oleju z nasion bawełny, ale musze przetestować bo mleczko bawełniane z e-natuealne.pl bardzo fajnie działa :)

Klaudia pisze...

Ja też piję :) i działa na wszystko.... tylko nie na włosy :D

Klaudia pisze...

Rzadko używam kallosów solo. Chyba, że do mycia ;) Ale algae lubie. Stuningowany nawilżaczami sprawuje się bardzo dobrze, ale solo też nieźle :) banana to moje nowe odkrycie - też go uwielbiam :D omega też jest emolientowy, więc powinien się sprawdzić :)

A tuningowania nauczysz się z czasem ;) spróbuj glutka, bo jeśli Twoje włosy go polubią to się odwdzięczą :)

Klaudia pisze...

Dziękuję :)

Klaudia pisze...

Zabawy trochę jest - fakt :D ale można gotowy żel przechowywac przez jakiś czas w lodówce, więc nie trzeba go gotować codziennie ;)

Klaudia pisze...

Nie powiem, że nie, ale dla efektów można się poświęcić ;)

Klaudia pisze...

Polecam :)

Klaudia pisze...

Lniany glutek jest chyba odpowiedni na początki domowej pielęgnacji :)

Klaudia pisze...

Ja również jem siemię lniane :)

Klaudia pisze...

Nie na każdego zadziała - jak ze wszystkim :)

Prześlij komentarz

Dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie tego postu :) Będzie mi bardzo miło jeśli wyrazisz to również w komentarzu :) Jeśli obserwujesz mojego bloga poinformuj mnie o tym, gdyż chętnie do Ciebie zajrzę i jeżeli mi się spodoba to chciałabym się odwdzięczyć ;) Pozdrawiam!

Copyright © 2014 by Klaudia , Blogger