23:12

Mój pierwszy krótki urlop - Tatry :)

Mój pierwszy krótki urlop - Tatry :)
Witajcie! 

Nie było mnie tutaj przez dłuższą chwilę. Stęskniłam się za blogiem i za Wami! Choroba, delegacja i w końcu mój wyczekiwany przez całą zimę i wiosnę krótki wypad w Tatry <3 Mimo ogromnego zmęczenia, z którym wróciłam naładowałam 'baterie' jak nigdy :) Świat w górach to... inny świat :) Pokochałam go stosunkowo nie dawno, ale z tej miłości nie da się wyleczyć. Ona zostanie już na zawsze :) Zapraszam Was dziś do obejrzenia zdjęć z mojego wyjazdu, a już na dniach pojawią się nowe recenzje i aktualizacja :)




 Moja mordka i widok z Przełęczy między kopami w drodze na Halę Gąsienicową. 


Cudowna Hala Gąsienicowa i Otaczające ją szczyty Tatr Wysokich. Na zdjęciu widzimy też grań, którą prowadzi (ponoć) najtrudniejszy znakowany szlak w polskich Tatrach zwany Orlą Percią. Mam cichą nadzieję, że za klika lat będę już odpowiednio przygotowana i gotowa, żeby go przejść :)

Widok na Czarny Staw Gąsienicowy ze szlaku na Przełęcz Karb, a dalej również na Kościelec czy Świnicę.

Na powyższym zdjęciu stawy znajdujące się w zielonej części Doliny Gąsienicowej. Bardzo urokliwe miejsce. Z resztą jak cała Dolina Gąsienicowa :) W tle,mniej więcej w centralnej części Kasprowy Wierch - po lewej i Giewont - po prawej.

 A tutaj zejście do Zielonej Doliny Gąsienicowej.


Niezwykle urokliwy Smreczyński Staw, który znajduje się na końcu Doliny Kościeliska. Otaczają go choinki, a nad nimi górują szczyty Tatr Zachodnich. Musi to przepięknie wyglądać przyprószone śniegiem zimą :)

 Odpoczynek przed ostatecznym podejściem na Giewont na Przełęczy Kondrackiej :D

 I zapierający dech w piersiach widok z owej przełęczy <3

 Ostatnie kroki przed łańcuchami ;)

I końcowe podejście po łańcuchach. Bez kolejki dosłownie kilka minut :) Uwaga! Ślisko!

Na pamiątkę pod krzyżem na szczycie Giewontu :) Było ciężko, ale dałam radę ;)

Przy zejściu jeszcze raz podziwiałam te cudowne widoki i planowałam już trasy na kolejną wyprawę :D

W Dolinie Kościeliska znajdują się ciekawe jaskinie. Jest ich tam ponad 450, ale turystycznie udostępnionych jest tylko 5. Tutaj akurat podejście do Raptawickiej :) Oprócz tej zwiedzić można skomercjalizowaną, sztucznie oświetloną Jaskinię Mroźną, Smoczą Jamę, Jaskinię Obłazkową i Mylną. Przejście tej ostatniej to nie lada wyzwanie ;) Nie dla mnie w każdym razie ;)

I jeden z korytarzy Jaskini Raptawickiej :)


Nie udało mi się zrealizować wszystkich planów, ale i tak jestem mega zadowolona z wyjazdu :) Udało nam się sporo przejść i zobaczyć w lekko ponad 3 dni, więc nie ma co narzekać :) Trzeba planować kolejny wyjazd :D

A jak Wasze plany wakacyjne? Aktywnie czy raczej leniwie? Ja muszę się przyznać, że już za kilkanaście dni wyjeżdżam na ten właściwy urlop wypoczynkowy. A tam będę opalała się w promieniach słonka i pływała w cieplutkim morzu ;) Taki wypoczynek raz w roku też jest potrzebny :)

PS: Od jutra zabieram się za nadrabianie zaległości na Waszych blogach! Więc nie zdziwcie się kiedy zaspamuję Wam posty :D Buziaki ;*

15:56

Podsumowanie wiosennego "Zapuszczania się" u Ewy oraz akcji płukankowej u Marty

Podsumowanie wiosennego "Zapuszczania się" u Ewy oraz akcji płukankowej u Marty
Hej, hej ;)

Spóźniona, ale przychodzę dziś do Was z podsumowaniem akcji, które zakończyły się wraz z początkiem czerwca. Czas upłynął tak szybko, że kilka razy zastanawiałam się czy rzeczywiście mamy już czerwiec. Czego używałam tej wiosny? Jakie uzyskałam efekty? I w końcu... czy jestem zadowolona? Zapraszam do dalszej części postu :)



Akcję rozpoczynałam z długością włosów liczącą 68 cm oraz objętością 7 cm. >> KLIK <<



Czego używałam podczas akcji zapuszczania się?


  • napary: skrzypokrzywa, rumianek + zielona herbata
  • witaminy: D3 (4000  j.m.), B1 (3 mg), B2 (3 mg), B6 (10 mg) , kwas foliowy (0,4 mg) tran z wątroby rekina (820 mg) i olej z nasion wiesiołka (2 g) 
  • masaż skóry głowy TT 
  • wcierka: FARMONA Radical, kuracja wzmacniająca - 2x10 ampułek
Przyrost: 1,5 cm


MARZEC >> KLIK <<
  • napary: skrzypokrzywa, szałwia, zielona herbata, czerwona herbata, czystek, prawoślaz, rumianek
  • witaminy (drugi miesiąc)
  • kuracja siemieniem lnianym
  • olejek SESA wcierany w skórę głowy przed każdym myciem (co 3 dni) na minimum 1 h.
  • wcierka: napar z Triphali (proszek) - pierwsze dwa tygodnie, Jantar + kofeina farmateutyczna - do końca miesiąca.
Przyrost: 3,5 cm 
Podcięcie: 3 cm


KWIECIEŃ 
  • napary: różne ziółka
  • witaminy (trzeci miesiąc + Triphala (4 g)
  • masaż TT/masażerem do skalpu
  • Olejek łopianowy z papryczką GP,
  • wcierka: własnoręcznie ukręcona :D pisałam o niej TUTAJ (klik!)  do składu dodałam resztkę Jantaru z kofeiną.
Przyrost: 1 cm


MAJ
  • napar ze skrzypokrzywy + zielona herbata
  • witaminy (dokończenie kuracji)
  • wcierka: Joanna Rzepa 
Przyrost: 3 cm
Podcięcie: 1,5 cm

Obecna długość: 74 cm


Z moich obliczeń wynika, że w ciągu akcji przybyło mi 9 cm długości. Może nie jest to wynik wybitny, ale całkiem do przełknięcia :) Podcięłam włosy o 3 cm w marcu i tym samym ich długość od marca zmieniła się o 6 cm. Zauważyłam również, że moje włosy mimo wiosennego wypadania nie traciły na objętości, a wręcz przeciwnie! 'W kucyku' przybyło mi 1,5 cm!! Uważam to za świetny wynik w ciągu 4 miesięcy. I to chyba tak na prawdę on cieszy mnie najbardziej :)


Chciałabym bardzo skrócić włosy. A może nawet obciąć je na długość do ramion? Jeszcze nie podjęłam decyzji. Mam czas do jesieni :)

 Po lewej mamy zdjęcie z początku akcji, natomiast po prawej z końca maja :)


Wizualnie progresu wielkiego nie ma, ale ja z ręką na sercu mogę przyznać, że jestem zadowolona.



Natomiast w ramach akcji płukankowej stosowałam płukanki:
  • octową 
  • lnianą 
  • z naftą kosmetyczną 
  • kawową
Niestety muszę się przyznać, że przez drugą część akcji nie byłam zbyt systematyczna, ale.. walczyłam ;) Włosy dzięki płukankom stały się bardziej gładkie, miękkie, miłe w dotyku i bardziej błyszczące. Ich kondycja jest zdecydowanie lepsza niż przed rozpoczęciem akcji. Trzeba kontynuować płukanie kłaczków ;)


Brałyście udział w akcjach u dziewczyn? 
Jakie uzyskałyście efekty? :)




Miłego popołudnia,
Klaudia

11:19

Mamy pierwszą zwyciężczynię konkursu! Drugą wybierzecie wy :)

Mamy pierwszą zwyciężczynię konkursu! Drugą wybierzecie wy :)


Przychodzę dziś do Was z miłą niespodzianką dla jednej z Was! Co prawda do konkursu zgłosiło się bardzo niewiele osób, ale i tak postanowiłam go rozstrzygnąć, żeby być fair wobec tych, którzy poświęcili swój czas i chcieli wziąć udział :)



Pytanie konkursowe brzmiało:
Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego? Z czym Ci się kojarzy? Czy jest kosmetyk, który szczególnie lubisz używać w tym czasie?
 

Wszystkie odpowiedzi bardzo mi się spodobały, ale ta chwyciła mnie za serducho jakoś najbardziej ;) Oto ona:

Przyznaję się bez bicia - do tej pory uwielbiałam lato, ale że kobieta zmienną jest, to korzystając z tego przywileju odmieniło mi się. Zakochałam się w wiośnie! Dosłownie! Po tej złej dla mnie zimie wraz z pierwszymi promieniami słońca ożyłam, śmiem twierdzić, że odmłodniałam, nabrałam energii, rozmachu, rozpędu. Uśmiech mam od ucha do ucha, nawet w tramwaju, nawet do obcych, ciągle się śmieję. Bo? Zakochałam się! W kim? W mężu! Tak - moim własnym, od nowa, na zabój i na serio. Takie odświeżenie po 5 latach małżeństwa, taka pogoda ducha, randki, kwiaty. Nie ma dla mnie nic bardziej wyjątkowego niż ta wiosna! Do tego stopnia, że nie chcę lata. Wiosno TRWAJ... w moim sercu wiecznie :) Co do kosmetyku... uśmiech wiele mi ich zastępuje, bo zamiast się malować godzinę wolę spędzić ten czas z ukochanym. Wiem, szalona ja :D


Miło mi poinformować, że zwyciężczynią (i autorką powyższej odpowiedzi) wybraną przeze mnie jest...


Gratuluję Kochana! :* :* :*



A teraz WASZA kolej!

Przedstawię Wam pozostałe cztery zgłoszenia i poproszę o Wasz wybór. Osoba z największą ilością Waszych głosów otrzyma drugie pudełeczko niespodziankę :)


Ulubiona porą roku to oczywiście lato;) Uwielbiam je za to że jest cieplutko, mogę nosić sukienki, spódniczki, szorty no i to czas urlopów;) A uwielbiam podróżować, więc głównie kojarzy mi się właśnie z przygodami, wyjazdami i fajnie spędzonym czasem. Czy są to wędrówki i wspinaczki po górach, czy relaksowanie się nad morzem - uwielbiam ten czas. Kosmetyk, jaki mi się kojarzy to krem z filtrem;) Konieczny nad morzem no i w górach. Nic więcej nie mam ochoty w siebie wsmarowywać tylko spędzać miło czas i cieszyć się urlopowym czasem;)

2. Ola S.
Uwielbiam wiosnę. Dlaczego? Wszystko budzi się do życia, na drzewach pojawiają się liście, kwiaty zaczynają kwitnąć, robi się ciepło, ale jest do wytrzymania. Jest to idealna pora na spacer czy inną aktywność fizyczną. Ponadto wiosną kwitnie bez i wiśnia - moje ulubione kwiaty! A jednym z moich marzeń jest wyjazd do Japonii wiosną właśnie, ze względu na piękny krajobraz. ;) Człowiekowi po zimnej zimie zachciewa się żyć. Kosmetykiem kojarzącym mi się z wiosną jest delikatna mgiełka zapachowa;)

Uwielbiam wiosnę! Wtedy wszystko budzi się ze snu zimowego  (nawet moje włosy). Kiedy wstaję rano,  wiem że kiedy wyjdę z domu to ujrzę rodzącą się na nowo naturę, a w tle usłyszę śpiew ptaków.  Wiosna daje mi kopa w tyłek do działania  i sprawia, że częściej się uśmiecham  ;) Kosmetykiem kojarzonym z wiosną są wszelkie kwiatowe kremy czy balsamy.


Moją ulubioną porą roku zdecydowanie jest lato. Każdy promyk słońca wywołuje u mnie uśmiech na twarzy, a ja mogę wskoczyć w swoje ulubione spodenki, czy sukienki. Uwielbiam opalanie, kąpiele w basenie, grillowanie ze znajomymi, czy rodziną oraz wieczorne spacery, gdy na dworze sprzyja pogoda. Lato kojarzy mi się również z nowymi znajomościami, które co roku nawiązuje. Wyjazdy z przyjaciółmi i najmilej spędzony czas, pełen radości i wielu wspomnień. ;) Natomiast moim ulubionym kosmetykiem w tym okresie jest mgiełka do ciała. A niezastąpionym krem z filtrem. ;)


Z tych czterech odpowiedzi wybieracie JEDNĄ i możecie oddać na nią swój głos w komentarzu ;) Wśród głosujących również rozlosuję upominek! ;) 


Jeszcze raz gratuluję Zwyciężczyni :) I trzymam kciuki za pozostałe uczestniczki konkursu ;)


Która odpowiedź przypadła Wam do gustu? ;)



Miłego dnia,
Klaudia

15:34

Aktualizacja włosowa - maj 2016

Aktualizacja włosowa - maj 2016


Ze względu na duży poślizg z kwietniową aktualizacją  zdecydowałam w końcu, że wstrzymam się i opiszę Wam już na spokojnie maj :) W kwietniu tak dużo się działo, że nie miałam zbyt dużo czasu na pielęgnację włosów. W maju starałam się być regularna mimo tego, że też wolnego czasu bardzo brakowało. Zapraszam do zapoznania się z majową aktualizacją włosową ;)


Początkiem maja walczyłam z bardzo dużym wypadaniem włosów, które trwało tak od połowy kwietnia. Na pomoc ruszyłam z rzepową wcierką z Joanny i okazała się ona strzałem w dziesiątkę :) Włosy przez cały miesiąc nadal wypadały, ale z każdym dniem stopniowo co raz mniej. Na dzień dzisiejszy wypadają 'w normie', ale wciąż walczę, żeby strat było jak najmniej ;)


Czego używałam w maju?

Włosy myłam najczęściej szamponem z Ziaji Med - kuracja przeciw wypadaniu włosów. Szampon ten całkiem dobrze mi służył i zatrzymał jesienne wypadanie. I teraz pewnie jego używanie nie było bez znaczenia. Po spienieniu go na skórze głowy trzymałam go około 3-5 minut, żeby choć trochę miał szansę zadziałać. Szampon z Ziaji mam w składzie SLS, który bardzo wysusza moje włosy kiedy myję takim przy każdym myciu. Kiedy więc wypadanie troszkę ustało zaczęłam myć włosy Kallosami... by Klaudia :D Jakiś czas temu zmieszałam resztki Kallosów, które posiadałam na tamten moment, czyli Banana (najwięcej), Multivitamine, Keratin oraz Aloe i tak oto powstała Kallos'owa maska do mycia 'by Klaudia', hehe ;) I powiem Wam, że jest genialna! Bardzo dobrze myje mi się nią moją czuprynkę ;)

Co najmniej raz w tygodniu laminowałam włoski siemeniem lnianym oraz wcierałam 'glutka' w skórę głowy. Olejowałam kosmyki olejkiem BDFM, olejkiem arganowym lub olejem kokosowym. W maju podobnie jak w poprzednich miesiącach używałam głównie masek. Testowałam maseczki Perfect Me (całkiem w porządku, ale o tym kiedy indziej), raz użyłam kuracji keratynowej (recenzja - KLIK!), tuningowałam Kallosa by Klaudia :D i ze dwa razy użyłam maski marokańskiej. Odżywki użyłam tylko dwa razy. Raz była to mieszanka NIVEA Diamond i Long Repair, a poźniej Timotei 'Drogocenne olejki'. 



Pod koniec maja zafarbowałam włosy farbą GARNIER Color Naturals Creme | 7.40+ miedziany blond. Kolor wyszedł PRZEPIĘKNY, niestety nie da się go uchwycić na żadnym zdjęciu :( Jest ciut nierówny ze względu na odrosty i zrobiły się delikatne plamy na długości (odrobinę widać je na powyższym zdjęciu, natomiast na nim nie widać różnicy na odroście :D), ale i tak jest bardzo, bardzo zadowolona :) 

O przyspieszeniu porostu podczas akcji u Ewy i akcji płukankowej u Marty będzie na dniach osobny post wraz z podsumowaniem obu akcji :)




Wiosna minęła błyskawicznie! Aż nie mogę uwierzyć, że mamy już czerwiec :) Niemniej - bardzo się z tego powodu cieszę. Pogoda na razie dopisuje, powoli zbliża się urlop (najpierw krótszy w górach <3, a potem już ten właściwy spędzę na leniuchowaniu na plaży ;)).




A jak tam Wasze włoski w maju? :)





Miłego popołudnia,
Klaudia
Copyright © 2014 by Klaudia , Blogger